Praktyczne porady dla matek i ojców. Przeczytaj, co powinni wiedzieć rodzice o zdrowiu dziecka.

Chorowanie obowiązkowe?

Dzieci często chorują,

ponieważ mają niedojrzały układ odpornościowy.  Dopiero nastolatki mogą się pochwalić dojrzałością i odpornością. Przedszkolaki chorują znacznie częściej niż ich rodzeństwo uczęszczające do szkoły. Zarazki są przynoszone do domu ze szkół i zakładów pracy a maluchy przenoszą je dalej, do przedszkola. Zarażanie się od innych jest tym łatwiejsze, im dziecko młodsze i słabsze. Przedszkolak dopiero po dwóch, trzech latach intensywnego chorowania rzadziej cierpi z powodu przeziębień. Ci, którzy w przedszkolu nie chorują mają supergeny, co zdarza się rzadko, albo starsze rodzeństwo, od którego "łapali" choroby, gdy byli niemowlętami.

Zarażenie jest początkiem problemu, który u każdego przebiega inaczej. U niemowląt choroby trwają dłużej i stwarzają większe ryzyko powikłań. Lepiej ich planowo nie zarażać. Najsłabsze są dwumiesięczne niemowlęta. One obowiązkowo muszą się pochorować, jeśli ktokolwiek z domowników ma chorobę zakaźną, choćby katar. Podobnie jak dzieci posyłane do żłobka w pierwszym półroczu ich życia. Dużemu i silnemu byle zarazek nie podskoczy. Mały i słaby będzie biedny w swoim chorowaniu. Z powrotem do zdrowia będzie czekać, aż wyzdrowieją rodzice i rodzeństwo. Prawo starszeństwa obowiązuje. Dla najmłodszych każdy dodatkowy czynnik ryzyka ma osłabiające znaczenie. Można to łatwo dostrzec, gdy dziecko ząbkuje lub gdy jest odstawiane od piersi. Co gorsze, jedna choroba osłabia dziecko na tyle, że znacznie łatwiej "złapie" nowe zakażenie i wtedy będzie jeszcze gorzej.

Maluchy uczęszczające do żłobka czy przedszkola narażone są na nieustanny kontakt z wirusami. Chorujące wracają do zdrowia w domu i idą po nowe zakażenie. Jeśli tam chodzi przeziębione, to nie tylko zaraża innych, ale i samo wraca w gorszym stanie niż poszło. Niestety, nawet po przechorowaniu wirusy są wydalane z nabłonka nosa jeszcze przez 3–4 tygodnie, a zatem zdrowy już przedszkolak i tak swojego wirusa zaniesie kolegom. Jednak chorujący rozsiewa ich nieporównywalnie więcej niż wyzdrowiały.

Są przedszkolaki, u których katar z krótkimi przerwami trwa niemal nieprzerwanie od połowy września do połowy kwietnia. Niektórzy uważają, że to normalne, że katar dla dziecka jest mniej dokuczliwy niż dla dorosłego - ale tak nie jest. Po latach przewlekłe katary prowadzą do powikłań w zatokach. Gorzej, jeśli dzieci mają fenotyp atopowy, który "lubi" zapalenia uszu i oskrzeli. Wtedy powikłania występują szybko i często. Maluchy "wybierające" nawracające spastyczne zapalenia oskrzeli mają szansę na astmę oskrzelową. Wybór powikłań jest duży, ale nie musi do nich dochodzić. Od tego jak my potraktujemy dziecko, tak i choroba je potraktuje.

Bez wątpienia podstawą zdrowia jest właściwe środowisko, w którym dziecko nie będzie dodatkowo zarażane czy osłabiane w inny sposób. Do zachowania prozdrowotnego należy zachowanie podstawowych zasad higieny, w tym okresowa izolacja. Rodzice często twierdzą, że separacja dzieci nie jest możliwa, ale są i tacy, którzy się starają. Faktycznie, trudno zamknąć przeziębionego w izolatce. Nie mniej unikanie kontaktu twarzy z twarzą, mycie rąk, noszenie maseczki przez chorego i wietrzenie pomieszczeń zmniejsza ryzyko zachorowania (nawet na grypę) o więcej niż 50%. A zatem, chorowanie nie zawsze jest obowiązkowe.

Są lekarze, którzy uważają, że zapalenie oskrzeli nie wymaga izolacji, a jedynie intensywny kaszel jest wskazaniem do zwolnienia z zajęć szkolnych, gdyż przeszkadza w lekcjach. Ja takim pacjentom proponuję wagary, czyli pójście na spacer. Wolę, by po kilku dniach wyzdrowieli, a nie otrzymywali antybiotyku po 3 tygodniach ciągłego chorowania lub wcześniej, z powodu powikłań płucnych.

W ocenie ryzyka choroby należy brać pod uwagę nie tylko jej zakaźność, ale także ryzyko powikłań i starać się, aby dziecko szybko powróciło do zdrowia. Łagodne zakażenia górnych dróg oddechowych nie muszą się kończyć powikłaniami i antybiotykoterapią. Takie przechorowania są obowiązkowe, gdyż stymulują odporność nieporównanie skuteczniej niż kosztowne pseudoleki.

O mnie

Marek Pleskot

Jestem pediatrą od ponad 30 lat. Przez 14 lat uczyłem studentów i specjalizujących się lekarzy w Warszawskiej Akademii Medycznej, od 22 lat prowadzę gabinet pediatryczny w Podkowie Leśnej. Wiem o co pytają rodzice i wiem czego zwykle nie zdążą wytłumaczyć inni lekarze.

Popularne porady

Ograniczanie zakażeń koronawirusowych

Obecnie w Polsce ryzyko ciężkiego zachorowania

Pandemia latem gasnąca?

Czy SAMOISTNE WYGASZANIE PANDEMII

© 2015 pediatraodpowiada.pl. Porady dla rodziców i opiekunów dzieci