Praktyczne porady dla matek i ojców. Przeczytaj, co powinni wiedzieć rodzice o zdrowiu dziecka.

Do PRZEDSZKOLA w czasie pandemii?

Czas decyzji – posyłać czy nie posyłać dzieci

do żłobka i przedszkola? Oto pytanie, na które trudno rodzicom znaleźć odpowiedź. Opiekunowie często szukają podpowiedzi u pediatrów, ale i dla specjalistów problem nie jest jednoznaczny, w każdym przypadku inny.

Ciągle zbyt mało wiemy o pandemii COVID-19. Nie możemy przewidzieć, jak sam wirus się zmieni. Czy będzie mniej, czy też bardziej groźny? Obecnie obserwujemy, że dla dzieci i kobiet jest mniej niebezpieczny niż dla seniorów. Możemy też być pewni, że łatwiej zarażą się i będą ciężko chorować ci, którzy mają choroby współistniejące. Tym bardziej że skutecznych leków nie ma.

Wielu ekspertów twierdzi, że dopiero powszechne szczepienia pozwolą opanować pandemię. Nic nie wskazuje, aby takie szczepienia mogły być przeprowadzone w tym roku kalendarzowym.

W przypadku koronawirusa SARS-CoV-2 odporność populacyjna (stadna) spodziewana jest dopiero wtedy, gdy przechoruje około 70% społeczeństwa. Nie wszyscy chorują bezobjawowo. Według statystyk MZ aż 5% zachorowań w Polsce jest śmiertelna. Oczywiście są też zachorowania bezobjawowe, czyli nie wykryte. Nawet w takim przypadku należy obawiać się, że ponad 100 tysięcy umrze, jeśli nie będziemy izolować grupy wysokiego ryzyka.  Odporność stadna nie jest więc dobrym rozwiązaniem problemów z pandemią.

Co gorsze, w przypadku Covid-19 nie mamy dowodu, czy naturalna odporność ochronna rzeczywiście istnieje. Przecież są doniesienia o powtórnych zachorowaniach, ale też podejrzenia, że wcześniej wykonywane szybkie testy mogły wypadać fałszywie dodatnio, więc „ponowne” zakażenia były w rzeczywistości pierwszymi.  

Pandemia ograniczyła możliwości pracy. Niedostatek pieniędzy staje się coraz powszechniejszy. Ludzie chcą zarabiać i domagają się tzw. odmrażania gospodarki. Wiadomo, że odstępowanie od dystansu społecznego zwiększy ryzyko przekazywania zakażeń. Liczba nowych zachorowań na COVID-19 będzie wzrastać proporcjonalnie do kontaktów między ludźmi, ale ostateczne konsekwencje są trudne do przewidzenia.

W tej sytuacji letni spadek przeziębień sezonowych będzie mało istotny. Ale od jesieni pacjentów z zakażeniami dróg oddechowych będzie więcej. Zachorowania sezonowe są szczególnie istotne dla dzieci. Typowe przeziębienia zawsze zaczynały się od połowy września i nawracały przez 7 kolejnych miesięcy. Z tego wynika, że za 4 miesiące będziemy chorować częściej. Jeśli inwazyjność wirusa SARS CoV-2 nie będzie mniejsza, to również liczba chorujących na COVID-19 wzrośnie. Wtedy przebieg zakażeń będzie cięższy, bo będzie więcej chorób współistniejących, jak grypa czy przeziębienia. Nie można nie wspomnieć o hipotezie amnezji immunologicznej, która zakłada, że przechorowanie niektórych chorób wirusowych powoduje zmniejszenie odporności na inne choroby zakaźne. Są badania potwierdzające tę hipotezę w przypadku odry. Pediatrzy obserwują także wzrost zachorowań po ospie wietrznej. Rodzice często twierdzą, że „w sezonie infekcyjnym przez pół roku malec nie chorował, a jak zaczął, to dopiero latem kończył”. Obawiam się, że wirus pandemiczny może należeć do takich drobnoustrojów. W konsekwencji może być więcej powikłań w trakcie chorowania, gdyż jedna infekcja ułatwi pojawienie się nowego zakażenia.

Moim zdaniem decyzję o uczęszczania do żłobka czy przedszkola należy rozważyć w zależności od aktualnej (zmiennej) sytuacji epidemiologicznej, warunków, w jakich dziecko ma przebywać oraz kondycji zdrowotnej rodziny i samego malca.

Musimy mieć świadomość, że powrót do przedszkola w czasie pandemii jest w pewnym stopniu eksperymentem. Nawet w Chinach i Hongkongu maluchy uznawane za potencjalnych przenosicieli zarazy pozostają w domu. 

OBECNIE uważam, że przeciwwskazaniem powrotu dziecka do przedszkola są:

  • przewlekły i zły stan zdrowia związany z poważnymi chorobami ogólnoustrojowymi,
  • wiek poniżej 3 roku życia,
  • nasilona niechęć do uczęszczania do przedszkola.

Odradzam posyłanie do przedszkola dzieci, które mają domowników z grupy wysokiego ryzyka. Do takich zaliczamy osoby poważnie schorowane (np. leczone z powodu choroby nowotworowej), rodzeństwo poniżej 6 miesiąca życia oraz wspólnie mieszkających dziadków powyżej 60 roku życia.

Instytucja opiekuńcza powinna nie tylko spełniać warunki ustalone przez GIS i MZ, lecz także zapewnić długotrwałą separację grup i opiekunów. Poszczególne grupy nie mogą jednocześnie korzystać z szatni, czyli muszą przychodzić i wychodzić w różnych godzinach. Dystans możliwy trzeba zachowywać, choćby w trakcie posiłków.

Rodzice i panie przedszkolanki muszą dzieciom wyjaśniać w jakich czasach żyjemy, dlaczego codzienność się zmieniła i jak możemy sobie pomóc. Zachęcam do lektury książki „Koronawirus. Książka dla dzieci” Publikacja doczekała się również polskiego wydania (bezpłatne w Internecie). Starsze i wyedukowane przedszkolaki chętniej polubią ciocie w skafandrach i przyłbicach, a nawet ograniczenia związane z zabawą w „podróż na Marsa”. Obawiam się jednak, że nawet one mogą wkładać rączki i zabawki do buzi. Im więcej zabaw ruchowych zapewni przedszkole, tym będzie większa szansa na trzymanie rączek z dala od ust.

Zabawki muszą być maksymalnie zredukowane i często wymieniane po dokładnym umyciu. Proszę zwrócić uwagę, że prawie żadne płyny odkażające nie powinny się kontaktować z ustami i oczami dziecka. Mogą więc być wykorzystywane jako odkażanie wstępne, po którym jest konieczne dokładne płukanie wodą. Nie zapominajmy, że mydło jest związkiem powierzchniowo czynnym, który ułatwia spłukiwanie drobnoustrojów przyczepionych do powierzchni zabawek i skóry.

W sprawie uczęszczania do żłobków i przedszkoli nie wydali jeszcze opinii konsultant krajowy ani Polskie Towarzystwo Pediatryczne. Zdecydowanie negatywnie wypowiedzieli się lekarze ze Śląska zrzeszeni w Porozumieniu Pracodawców Ochrony Zdrowia. Napisali: „Koronawirus i komplikacje, jakie może powodować, to nadal wielka niewiadoma! W takiej sytuacji otwarcie żłobków i przedszkoli, jest przedwczesne, ryzykowne i nieodpowiedzialne.

Niepokojące doniesienia płyną z Wielkiej Brytanii, gdzie odnotowano wzrost liczby ciężkich przypadków zachorowań u najmniejszych dzieci, z których co najmniej połowa ma potwierdzony COVID-19. Dzieci te często cierpią na bóle brzucha, zapalenie mięśnia sercowego, wymioty, biegunkę, także krwotoczną. Dochodzą obrzęki, problemy z oddychaniem. Póki co nie wiemy, czy ostry stan zapalny wywołuje nowy patogen, czy też koronawirus znów się zmutował, a może skojarzył z innym drobnoustrojem”.

Należy wyjaśnić, że wspominane ciężkie przypadki dotyczyły 12 chorych ze wstrząsem toksycznym w przebiegu choroby Kawasakiego. Choroba ta zawsze częściej występowała w Azji i Anglii niż w Polsce. Jej czynnikiem wyzwalającym jest prawdopodobnie jakaś infekcja, ale znaczenie mogą też mieć czynniki genetyczne i środowiskowe.

W Polsce nie są ujawniane statystyki, ile dzieci chorowało na COVID-19. Szczęśliwie nie ma doniesień o ciężkich przypadkach. Nieoficjalne źródła koleżeńskie wskazują, że dotychczas z powodu tej choroby hospitalizowano kilkadziesiąt dzieci.

Moim zdaniem decyzję o posyłaniu do przedszkola, a tym bardziej żłobka należy rozważyć spokojnie, bez hejterskich emocji.

Dzieci uczęszczające do takich ośrodków opieki należy traktować jak pilotażową specgrupę i bacznie obserwować.

Powrót do przedszkola lub pozostawienie maluchów w domu należy CODZIENNIE uzależniać od zmian epidemiologicznych w ich środowisku.

PS liczę na komentarze, szczególnie pracowników przedszkoli, którzy mogą ułatwić rodzicom podjęcie trudnej decyzji.

 

 

 

O mnie

Marek Pleskot

Jestem pediatrą od ponad 30 lat. Przez 14 lat uczyłem studentów i specjalizujących się lekarzy w Warszawskiej Akademii Medycznej, od 22 lat prowadzę gabinet pediatryczny w Podkowie Leśnej. Wiem o co pytają rodzice i wiem czego zwykle nie zdążą wytłumaczyć inni lekarze.

Popularne porady

PIES przyjacielem dziecka

Głaskanie i przytulanie zwiększa poziom

KOMARY atakują

Po ukąszeniu komara najczęściej

© 2015 pediatraodpowiada.pl. Porady dla rodziców i opiekunów dzieci